
No właśnie.
Chcemy czegoś takiego.
Ja poproszę taki uśmiech!
(Z małym pominięciem tego, że mam aparat ortodontyczny…)
Najlepsze wakacje w życiu.
wróciłam z Barcelony,
staram się trzymać szczęście w dłoni i co chwilę wypuszczać,
pozwalać, żeby samoczynnie do mnie wróciło,
żeby poznawało mechanizm powrotu do właściciela.
jedna wielka mieszanina spraw nierozwiązanych.
mam nadzieję, że ta jedna wielka mieszanina nie okaże się mieszaniną spraw nierozwiązywalnych.
byłoby to bardzo, bardzo smutne.
mam wrażenie, że po pewnych sytuacjach moje zachowania nabrały pewnego rodzaju monotonnego podejścia.
podejścia, że spływa to po mnie.
bo jeszcze, nie daj Boże, zaczęłabym się na poważnie TYM przejmować.
nie jest warte moich nerwów. (:
w piątek wielka wyprawa po moją własną, prywatną, doniczkę z lawendą!!!
będzie, jak zawsze, fioletowo.
:)
Maj 11, 2010
Mam ochotę wrócić do pewnych twarzy, osobowości, których mi brakuje wśród tego, co jest teraz.
nie ma Was tu. tu i teraz, w tej właśnie chwili.
nie ma Was ze mną, kiedy jestem szczęśliwa,
kiedy się uśmiecham i kiedy tyle się dzieje, kiedy małe potyczki już mnie tak nie sprowadzają do dna jak kiedyś.
i brakuje mi tego, tego, że nie macie świadomość pewnych wydarzeń.
i że ja również niemam świadomość, jacy jesteście teraz,
mogę napisać, rozmawiać bez końca, że głupie “co u ciebie”, które czasem sprawia mi tyle radości,
jeśli płynie od kogoś, kogo twarzy tak bardzo dawno nie widziałam.
wszystko się zmieniło, co nie zmienia faktu,
że chciałabym mieć możliwość wiedzy, jak się zmieniło.
czy na lepsze czy na gorsze, jacy jesteście.
choć są wątki, które zamknięte są na cztery spusty z tabliczką “nie do otwarcia” to ciekawość bywa silniejsza.
chodzi po głowie a najgorsze co mogłabym zrobić to udawać, że tego nie czuję.
myślę, że czasem “tęsknię” wobec tych kilku osób to za mało.
W ramach pocieszania tych ulubionych maturzystów – tych, za którymi będę tak cholernie tęsknić, jak się rozjadą po wszelkich miastach Polski, na północ i na południe i Bóg wie jeszcze gdzie.
Moi ulubieni maturzyści słyną z przygarniania mnie, wtedy kiedy nic nie działa tak jak powinno za co im bardzo dziękuję… ;*
Plany wakacyjne są ustalone.
Opener.
12 lipca wylatuje do Barcelony na trzy tygodnie (lepiej być nie może..)
Kilka dni w Krakowie w sierpniu.
Jak najdalej, jednym słowem.
No i taki drobny monolog:
Tylko, zdaj tą matę, Ty ciężka cholero!
Czasem musisz dostać namiastkę odpowiedzi na pytanie – jak to jest, kiedy ciebie nie ma.
Wychodzisz z pomieszczenia celowo, trzaskając drzwiami i czekasz na reakcję.
Po drugiej stronie drzwi zastanawiasz się czy usłyszysz nerwowe szarpanie za klamkę czy przywita cię cisza.
Jeśli to pierwsze, zatykasz uszy i krzyczysz na całe gardło, że nie chcesz wychodzić. Coś w środku ciebie triumfuje.
Jeśli to drugie, udajesz, że nic się nie stało, idziesz dalej, choć wszystko w tobie spada na same dno.
masy bardzo rozpraszających mnie zapachów, które uruchamiają uśpione części mojej głowy.
grrr.
Annie Leibovitz.
Luty 3, 2010
Z serii małych fotograficznych zachwytów absolutnych…
Kilka oklepanych, dobrze znanych wszystkim twarzy, ale jednak jest jakieś “ale”, jakieś wyróżnienie…
“Dobrze mi się rozmawiało, bo jest Pani fotografem”
![]()

Znajdywanie sił na zrobienie 1500000 rzeczy, których robić nie mam ochoty czasami kompletnie mi nie wychodzi.
Uśmiechanie się, ale takie, którego nie umiem powstrzymać to ostatnio wychodzi mi zdecydowanie najlepiej. : )
jest tylko tu i teraz, t e r a ź n i e j s z o ś ć, ta minuta, ta chwila, dla mnie nie ma nic już nic więcej,
bo tylko teraźniejszość jest bezpieczna.
Wariatów prześladuję się, ponieważ trudno ich pokochać.
Co do samego szaleństwa, jest to uczucie, w którym z braku czasu nie sposób się rozkochać.
Jednak wystarczy, żę wykrzeszemy z siebie tę miłość, a nie będziemy mieli na nic innego czasu.
5.
Grudzień 19, 2009
w dziwnym zawieszeniu, ze strachu na podsumowania plusów i minusów
dlaczego prawie zawsze potrafię zachować optymizm?
hej, przecież wyszło mi na plus.
(uśmiecha się)
dajmy sobie czas na swobodne oddychanie.
jeszcze trochę, jeszcze trochę..
(uśmiecha się ponownie?)
Niesamowicie się cieszę, że wczoraj udało mi się zobaczyć “Mistrza i Małgorzatę” w Teatrze Polskim w Poznaniu.
Tak, to był dobry spektakl.
A w Warszawie bardzo podładowałam wszystkie swoje akumulatory uśmiechu.
I niezapomniany widok naszej cudownej i zapłakanej Beti na Dworcu Centralnym, zapytanej czy ma PMS… (:
Lenistwo świąteczne zaczęte.
Zakupy – jeszcze nie.
Ciasta- jeszcze nie.
Handmade- w większości skończony.
Filmów Almodovara obejrzanych – 2.
Herbaty wypite- zdecydowanie za duuużo.
I Motylkowi chcę przypomnieć, że jak odleci za bardzo to ma zawsze mnie.
I że jestem w stanie ściągać w razie czego – nawet z baaardzo dzikich krain.










