Annie Leibovitz.
Luty 3, 2010
Z serii małych fotograficznych zachwytów absolutnych…
Kilka oklepanych, dobrze znanych wszystkim twarzy, ale jednak jest jakieś “ale”, jakieś wyróżnienie…
“Dobrze mi się rozmawiało, bo jest Pani fotografem”
![]()

Znajdywanie sił na zrobienie 1500000 rzeczy, których robić nie mam ochoty czasami kompletnie mi nie wychodzi.
Uśmiechanie się, ale takie, którego nie umiem powstrzymać to ostatnio wychodzi mi zdecydowanie najlepiej. : )





Luty 5, 2010 o 3:46 pm
Cieszy mnie Twoja radość
;*
zdrowiej, dupo wołowa! ;p