Czerwiec 2, 2010
jedna wielka mieszanina spraw nierozwiązanych.
mam nadzieję, że ta jedna wielka mieszanina nie okaże się mieszaniną spraw nierozwiązywalnych.
byłoby to bardzo, bardzo smutne.
mam wrażenie, że po pewnych sytuacjach moje zachowania nabrały pewnego rodzaju monotonnego podejścia.
podejścia, że spływa to po mnie.
bo jeszcze, nie daj Boże, zaczęłabym się na poważnie TYM przejmować.
nie jest warte moich nerwów. (:
w piątek wielka wyprawa po moją własną, prywatną, doniczkę z lawendą!!!
będzie, jak zawsze, fioletowo.

Czerwiec 23, 2010 o 12:29 pm
esz.
należałoby powoli zacząć rozwiązywać wszystkie sprawy. co mam spłynąć, niech spłynie. uważać trzeba, by ostatecznie nie utonąć.